MENU

Wystawy

JANUSZ KACZMARSKI - MALARSTWO

STYCZEŃ
 
Galeria BWA
 
„Wizerunek własny- autoportrety- Wnętrza”
 
Janusz Kaczmarski urodził się w 1931 roku w Warszawie, studiował malarstwo pod kierunkiem Stanisława Szczepańskiego w Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, następnie w ASP w Leningradzie. Dyplom uzyskał w Kijowskim Instytucie Sztuk Pięknych w 1956 roku w pracowni prof. Aleksieja Szowkunienki. W latach 1962 – 1976 brał udział w wystawach Grupy Malarzy Realistów. Uczestniczył w wielu wystawach zbiorowych, ogólnopolskich, tematycznych i festiwalowych oraz w wystawach sztuki polskiej za granicą. W latach 1981 – 1987 uczestniczył w bojkocie oficjalnej kultury w Polsce, wystawiając w Muzeum Archidiecezji Warszawskiej i zagranicą. W latach 1964 – 1970 współpracował z „Przeglądem Artystycznym”, publikując przede wszystkim recenzje z wystaw. Od 1972 roku był wielokrotnie wybierany na prezesa Zarządu Głównego ZPAP. Członek władz AIAP. Pedagog, od 1977 roku uczył malarstwa w wyższych szkołach artystycznych Drezna, Wrocławia, Torunia. Obecnie uczy malarstwa w Instytucie Sztuk Pięknych Uniwersytetu Warmińsko- Mazurskiego w Olsztynie.
 
    Tematy prac to przedmioty, postacie, zamknięte w dość surowych, geometrycznych wnętrzach malarskiej pracowni. Jakaś kobieta czyta książkę, inna siedzi na fotelu. Jest też dużo portretów artysty. Ale cała natura pokazana w tych pracach jest tylko „początkiem” do tworzenia nowej, jakości konstrukcyjnej o wielkiej dynamice, energii. 
   - To bardzo trudna malarska droga i dlatego też ta wystawa jest wielkim wydarzeniem- mówi J. Stasiak.- I cieszy tym bardziej, że rozgrywa się w czasach powszechnego narzekania na „wiotkość” współczesnego malarstwa; Gazeta Lubuska 08.01.2001 r.
 
   O swojej sztuce mówi tak: - Moje widzenie świata widzialnego i niewidzialnego się zmieniło, ale dążenie było jedno, do prawdy. Dążenie to jest nieskończone, absolutnie nieskończone, bo nie można nigdy powiedzieć prawdy ostatecznej nawet sobie samemu; Roch, Gazeta Zachodnia 05.01.2001 r.
 
   (…) Kaczmarski samoograniczając obszar i przestrzeń obserwacji do figury i wnętrza pracowni dowodzi, że róża pachniałaby równie pięknie nawet, gdyby ją nazwać kapustą. Nie przedmiot się liczy – zdaje się mówić artysta, – ale rozstrzygnięcia, co do kształtu, koloru, ciężaru bryły, gdy podda się ją grze świateł i lustrzanych odbić. Wybrany przez malarza sposób wypowiedzi- wyciszony i powściągliwy- to bardzo osobista ekwiwalentyzacja rzeczywistości. 
     (…) W przypadku tego malarstwa mamy do czynienia z takim typem ekspresji pośredniej, w której funkcja informacyjna przemienia się w sugerującą. Ta sama figura, ta sama przestrzeń staje się w kolejnych obrazach wyrazem innych emocji.
    (…) Można powiedzieć, że jest to malarstwo bardzo skoncentrowane na sobie, w jakimś stopniu zamknięte. Jeszcze wyraziściej podkreślają zależność obrazu od jego „zewnętrzności” liczne układy amfiladowo otwartych pomieszczeń oraz – powracający motyw – prostokąt okna, będącego kruchą granicą miedzy tymi światami. Innym jeszcze ukazaniem gotowości otwarcia na zewnętrzność jest stosowanie lustra z całą, towarzyszącą temu przedmiotowi symboliką. 
   (…) Zmagania z czasem realizuje artysta również w sposób prosty, łatwo przez widza notowany, postępując od obrazowania rzetelnego, nieomal realistycznego, do coraz lżejszych szkiców, zachwycających nieomylnością i swobodą biegu pędzla i naturalnością układów kolorystycznych. I jeszcze światło. Nie tylko wspaniale wypełnia przestrzeń, modelując przedmioty, ale zdaje się mieć cechy kreacyjne: powołuje rzeczy do istnienia albo rozpuszcza kontury przedmiotów i ślady istnień w pochłaniającej wszystko jasności; Gabriela Balcerzakowa, Ziemia Gorzowska Nr 3 18.01.2001 r.

wróć